Media społecznościowe w czasie pracy – czy firmy nadal mają się czego obawiać? | komunikat: źródło wiedzy o komunikacji
Tweeter button
Facebook button

Media społecznościowe w czasie pracy – czy firmy nadal mają się czego obawiać?

Shel Holtz

Podziel się z innymi

Shel HoltzNiezależnie od ilości zebranych dowodów przemawiających za aktywnością pracowników w media społecznościowe w pracy, zdaje się, że oportuniści i manipulatorzy będą wciąż tworzyć wątpliwe dane i wyciągać nieprawdziwie wnioski. Z tego powodu liderzy będą wciąż unikać korzyści, jakie przynosi obecność pracowników w sieci i stosować mechanizmy mające na celu odcięcie pracowników od sieci w godzinach pracy.

Neville Hobson, współprowadzący ze mną podcast The Hobson & Holtz Report, udostępnił informację prasową z CensorNet, gdzie rozpływano się w zachwycie nad raportem Kansas State University na temat  „cyberpróżniactwa”. Pochwała tego badania przez CensorNet nie jest niczym zaskakującym, skoro biorą oni pieniądze od firm za blokowanie pracownikom dostępu do mediów społecznościowych. „Kluczowym wnioskiem z tego raportu jest to, że media społecznościowe kosztują firmy o wiele więcej niż tylko bezpośrednie koszty marnowania czasu przez pracowników – związane są z tym kwestie prawne, wizerunkowe i potencjalnie szkodliwe dla marki zagrożenia” twierdzi prezes CensorNet Tim Lloyd.

W informacji prasowej można znaleźć również wniosek płynący z  raportu Kansas State University, że 60-80% czasu, jaki pracownicy spędzają w sieci, nie ma nic wspólnego z pracą. Ale komu uwierzyć? Badanie opublikowane w zeszłym roku wskazuje na coś zupełnie przeciwnego. Jak stwierdzono w ankiecie SilkRoad Technology, prawie połowa pracowników loguje się do sieci, by skontaktować się ze współpracownikami, a 44% z nich robi to, by nawiązać kontakt z klientami – to trzecia główna przyczyna wchodzenia do sieci.

Jest jeszcze raport firmy badawczej Basex, która oszacowała w 2007 roku, że niezwiązana z pracą aktywność pracowników w sieci kosztuje firmy 650 miliardów dolarów każdego roku, co wynika ze spadku produktywności. Ta kwota jest niedbałym wyliczeniem opartym na czasie, jaki pracownicy spędzają każdego dnia na „cyberpróżniactwie” (słyszałem też o równie pejoratywnym wyrażeniu „cybernieróbstwo”) i średniej płacy na godzinę pomnożonych przez liczbę pracowników, liczbę dni w tygodniu i wreszcie liczbę tygodni w roku.

Takie statystyki zyskują duże zainteresowanie, skłaniając media typu ABC News do informowania o ludziach jak Eli Federman, wiceprezes firmy, która zainwestowała czas i pieniądze, by umożliwić pracownikom pracę w sieci ze współpracownikami poprzez Yammera zamiast z ludźmi spoza firmy przez Facebooka.

 

[Zapraszamy na szkolenie Zarządzanie komunikacją wewnętrzną, dostarczające wiedzę i narzędzia niezbędne każdemu specjaliście ds. komunikacji w organizacji.]

 

Federman mówi, że korzyści z przeciągnięcia pracowników z Facebooka do Yammera były ogromne. „W samym dziale obsługi klienta produktywność wzrosła o trochę więcej niż 48%. Zarabiamy średnio 5$ więcej na godzinę na każdym pracowniku dzięki zwiększeniu jego produktywności.” mówi ABC News. Dodatkowo, jak twierdzi, poprawiło się morale. Pracownikom nie podobał się brak dostępu do Twittera i Facebooka. Yammer daje im alternatywę, którą większość z nich zaakceptowała: ich możliwości budowania relacji są ograniczone do współpracowników, jednak ograniczone możliwości są lepsze, niż żadne.

Problemem jest to, że  liczby związane z produktywnością nic nie znaczą. Z jednej strony mamy bezsensowne ćwiczenie z mnożenia u firmy Basex, a metodologia Kansas State University jest zagadką, ponieważ w notce prasowej jest informacja, że badanie zostanie opublikowane w nieokreślonej przyszłości. (Powinno was również zastanowić, czy Federman jest świadomy tomów badań, które wskazują na duże i wciąż rosnące zainteresowanie klientów obsługą przez sieci społecznościowe. Jak wiele okazji traci jego firma, ponieważ dział obsługi klientów jest ograniczony do telefonów, jeżeli chodzi o rozwiązywanie problemów, pytania i skargi?)

Porównajcie te odkrycia z raportem McKinsey & Company, w którym zauważa się wartość 1,3 biliona dolarów, którą firmy mogą wytworzyć dając swoim pracownikom dostęp do zarówno wewnętrznych, jak i zewnętrznych mediów społecznościowych. Firma ta oszacowała 20-25% wzrost produktywności dzięki zmniejszeniu czasu przeznaczonego na wyszukiwanie informacji. Deloitte zgada się z tym twierdząc, że media społecznościowe umożliwiają pracownikom szybsze radzenie sobie z nietypowymi problemami, zachodzącymi w procesie pracy.

Wcześniejsze badanie McKinseya pokazało, że “w pełni korzystające z sieci społecznościowych” firmy – których pracownicy są zaangażowani zarówno wewnętrznie, jak i zewnętrznie – w istotnym stopniu przejmują rynek od swojej konkurencji.

University of Melbourne przeprowadził badanie, które wykryło wzrost produktywności wśród pracowników, którzy mogli korzystać z Internetu w celach prywatnych, ponieważ pozwalało im to na odzyskanie koncentracji i utrzymanie wyższych poziomów produktywności w ciągu dnia. Autor badania dr Brent Coker określił wzrost produktywności na poziomie 9%. Podobne badanie National University of Singapore dało takie same pozytywne wyniki.

Istnieje również raport The Altimeter Group, gdzie wskazano, że kryzysy w mediach społecznościowych zdarzają się firmom, które blokują dostęp do nich pracownikom. Te, które szkolą pracowników w tym obszarze i dają im wolną rękę, jeżeli chodzi o korzystanie z mediów społecznościowych, nie doświadczają raczej takich problemów.

Choć  Federman może być przekonany, że pracownicy ograniczeni do wewnętrzne sieci społecznościowej mogą być lepsi dla jego firmy, poważne badania dowodzą, że tak naprawdę zmniejsza on udziały w rynku i osłabia produktywność na wielu poziomach.

Zawsze doceniałem metaforę użytą przez amerykański Departament Obrony, kiedy zdecydował się na odblokowanie dostępu do mediów społecznościowych całemu personelowi. Wojskowi myśleli o mediach społecznościowych jako o twierdzy, której trzeba bronić – pomysł, który nie wytrzymał wnikliwej analizy, biorąc pod uwagę, że z mediów społecznościowych korzystają wrogowie Stanów Zjednoczonych (nie wspominając o dzieciach żołnierzy). Zamiast tego przyjęto pogląd, że media społecznościowe są polem bitwy. Gdy raz przyjęto taką perspektywę, łatwo było zdać sobie sprawę, że wojsko szkoliło swoich pracowników, by byli bezpieczni na różnych polach bitew i że tak samo będzie z mediami społecznościowymi. (Każdy może odwiedzić Social Media Hub Departamentu Obrony, na którym znajdują się materiały edukacyjne i szkoleniowe.)

Koniec końców, firmy wybierając pomiędzy ograniczeniem lub zapewnieniem dostępu swoim pracowników, muszą rozważyć kilka pytań, zanim zdecydują się na drakońskie regulacje:

  1. Czy pracownicy wiedzy, którzy mogą korzystać z mediów społecznościowych, pracują jedynie przez 8 godzin? Badania, które twierdzą, że miliardy dolarów związanych z produktywnością są tracone przez media społecznościowe opierają się na ośmiogodzinnym dniu pracy. Większość takich pracowników poświęca na pracę więcej godzin.
  2. Czy pracownicy wiedzy zabierają pracę do domu? Widziałem badanie, które mówiło, że za każdą godzinę, jaką pracownik wiedzy spędza w pracy na działaniach niezwiązanych z nią, poświęca 1,5 godziny pracując w domu lub innym miejscu poza biurem.
  3. Jaki jest prawdziwy poziom wydajności w firmie? Wydajność jest zdefiniowana jako stosunek wartości produktów do tego, co było potrzebne do produkcji. Czy pracownicy produkują to, czego się od nich wymaga? Na czas? W dobrej jakości? Jeżeli tak, to wydajność wcale nie maleje, prawda?
  4. Czy ograniczenie dostępu do mediów społecznościowych pracowników, którzy mają tendencję do marnowania czasu zmieni ich we wzory produktywności? Oczywiście, że nie. Znajdą sposób, by marnować czas w inny sposób.

Istnieją inne korzyści, które należy rozważyć, takie jak: wartość pracowników zaangażowanych w swoją społeczność i stojących murem za swoją firmą, dostęp osób podejmujących decyzję do swoich współpracowników w celu testowania pomysłów czy zdobywanie konkurencyjnej przewagi intelektualnej. Lista na tym się nie kończy.

Jeszcze ważniejsze jest przejście od mediów społecznościowych do społecznościowego biznesu. Jeżeli rozwiązania społecznościowe mają stać się integralną częścią procesów biznesowych, wszyscy pracownicy powinni efektywnie komunikować się z partnerami wewnątrz i na zewnątrz organizacji. Firmy, które postrzegają media społecznościowe tak jak CensorNet, chcą doprowadzić inne firmy do strat na rzecz konkurencji, która zda sobie sprawę, że te narzędzia (media społecznościowe) są ogromnym dobrodziejstwem dla biznesu.

Artykuł “Businesses still succumb to fear-inducing “studies” on workers’ social media use ” który ukazał się na blogu Holtz Communication.

Shel Holtz, dyrektor Holtz Communication & Technology w Concord, Kalifornia. Posiada ponad 30 lat doświadczenia w komunikacji wewnętrznej oraz we wdrażaniu technologii online w celu osiągnięcia strategicznych celów firmy.

 

Podziel się z innymi